Rozdział 001
Life is too short to worry about the opinion of others
Położyłam się na brzuchu i sięgnęłam ręką pod moje łóżko. Wyjęłam zwykłe czarne pudełko które zostało zrobione z metalu. Otworzyłam je i zobaczyłam biały proszek w foliowych torebeczkach. Szybko zamknęłam je i położyłam skąd wzięłam, po chwili do drzwi dobijał się mój ojciec.
- Alice śniadanie. - mówiąc to przewróciłam oczami i zeszłam z łóżka nakładając na nogi moje stare ciapy z myszką miki. Na sobie jedynie miałam rozciągniętą koszulkę z nadrukiem jakiejś kapeli. Zeszłam do kuchni w której była moja macocha i krzątała się. Usiadłam przy stole i po chwili przed mną pojawiła się miska z płatkami z uśmiechem zaczęłam jeść. Dopiero teraz zauważyłam jaka byłam głodna.
- Co robisz ? -zapytałam odkładając miskę do zlewu.
- Jutro przyjerzdża Louis z swoimi przyjaciółmi - wypowiedziała uśmiechając się do mnie przyjaźnie co odwzajemniłam. - Mogłabyś jutro nie znikać ?
- Jutro jest ?
- Sobota - powiedziała, a ja walnęłam się otwartą ręką w czoło. Na miłość boską dzisiaj urodziny Mai.
- O Boże dzisiaj urodziny Mai więc mnie nie będzie - mówiąc to wychodziłam z kuchni i szłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w taki zestaw. Moje nie poskromione włosy związałam w luźnego koka. Do mojej torebki włożyłam dwie torebki białego proszku. Zbiegłam ze schodów i prawie wpadając na mojego tatę.
-Zwolnij !
- Nie mam czasu
Pobiegłam do swojego czarnego samochodu. Szybko go odpaliłam i pojechałam na spotkanie z Lexi. Po godzinie drogi zaparkowałam przed wielkim parkiem. Zamknęłam drzwi i ruszyłam w stronę w którą miałam być umówina. Usiadłam na ławce i czekałam z pięć minut aż nie zauważyłam jej w takim ubraniu. Przywitałam ją pocałunkiem w policzek.
- Masz ? - zapytała kiedy usiadła obok mnie, pokiwałam głową i sięgnęłam ręką do torebki. Podołałam jej szybko woreczki z proszkiem, który schowała do swojej torby. Uśmiechnęłam się do niej.
- To do zoba o 19.30 u Mii - powiedziałam i pożegnałyśmy się. Ruszyłam w stronę powrotną do mojego domu. Zaparkowałam przed nim i weszłam do środka. W domu niebyło nikogo ojciec w pracy , a Lucy pojechała do sklepu wiedziałam o tym ponieważ napisała mi kartkę, którą zostawiła na blacie w kuchni. Weszłam do łazienki, zrobiłam siku i umyłam ręce.
♥♥♥♥♥♥♥
Ubrałam się ładną spódnicę i zeszłam schodami na dół. Spojrzałam ostatni raz w lustro stojące w przed pokoju i wyszłam. Skierowałam się do mojego samochodu, na siedzenia położyłam prezent dla mojej przyjaciółk i ruszyłam do niej na impreze urodzinową. Po godzinie drogi stałam pod wielkim klubem w którym Lexi organizowała jej urodziny. Weszłam do środka i odrazu pobiegłam do mojej przyjaciółek.
- Wszystkiego najlepszego, dużo hajsu, dużo przystojniaków i oczywiście żebyś sie ze mną i Lexi nadal przyjaźniła - powiedziałam i podałam jej torbę z prezentem.
- Dzięki Dziwko - powiedziała i przytuliła się do mnie - Idę postawić ją do reszty
Zostawiła mnie z Lexi z któą zaczęłam rozmawiać. Po chwili podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy drinki.Wypiłam chyba z dwa i poszłam na parkiet potańczyć z ludźmi.Wczuwałam się w rytm muzyki i zaczęłam tańczyć. Czułam na sobie wzrok chłopaków. Nagle poczułam szrpnięcie i zobaczyłam Mię i Lexi. Cały czas chichotały. Miały czerwone co oznaczało że ćpały. Pociągnęły mnie w kąt i podały mi proszek. Zaciągnęłam się dwa razy. Zaczęłam się śmiać razem z nimi. PO trzech godzinach, odpłynęłam. Wiedziałam że przyjechała po nas policja i nas zawinęła.
♥♥♥♥♥♥♥
Obudziłam się w celi, no tak prawie każda impreza we trzy tak się kończy. Przetarłam twarz ręką i wstałam z łóżka. Podszedł do mojej celi bardzo znany mi policjant.
- Który to już raz Madness ? Co? -zapytał i uśmiechnął się do mnie.
- Nie wiem nie liczyłam - powiedziłam
- Zadzwoniłem do twojego ojca
- Nie!
-Tak - pokiwał głową i dodał - Zaraz będzie.
- Zajebiscie - wyszeptałam i wyszłam zza krat. Poszłam dobrze znaną mi drogą. Po chwili odebrałam swój telefon,branzoletki inne pierdoły. Usiadłam na krześle i czekałam. Po trzydziestu minutach w drzwiach pojawił się mój ojciec, Louis i jakiś czterech chłopaków. Będzie jazda jak zawsze. Sziedziałam skulona i podtrzymywałam głowę na ręce.
- Alice Madness - usłyszałam srogi głos ojca. Spojrzałam na niego.
- Możemy iść ? - zapytałam z nadziją
- Ćpałaś ?
- Może, a może nie. Nie wiem urwał mi się film - wypowiedziałam drapiąc się po głowie. Na potkałam srogi wzrok ojca.- No co ? Boże poprostu pójdź do policjanta i odbierz moje kluczyki.
Mówiąc to wskazałam na drzwi naprzeciwko nas.
- Wiem co robić nie pierwszy raz tu jestem - wypowiedział i zapukał do drzwi. Czułam wzrok pięciu chłopaków, spojrzałam w ich stronę.
- Alice
- Louis - powiedzieliśmy razem i spojrzeliśy na siebie spod byka.- Co tu robisz ?
- Przyjechałem z twoim ojcem po ciebie - zatrzymał się na chwilęi spojrzał na swoich kolegów. - To jest moja siostra Alice. - przedstawił mnie
- Umiem mówić - dogryzłam mu i przywitałam się z nimi.Kiedy przedstawili mi się opadłam na krzesło i przetarłam otwartą dłonią swoją twarz. Zamknęłam je i czekałam na cud żeby mnie przestała boleć głowa. Nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniał napis Lexi. Szybko go odebrałam i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
- Siema
- Siema ? Ja ci dam siema jak cię dorwę - powiedziałam - Jak mogłyście mnie tam zostawić i przez was byłam chyba trzeci raz w tym miesiącu w areszcie. Ja cię zjebie
- Uj spokojnie - powiedziała i mogłam stwierdzić że przewróciła oczmi.- I tak mnie kochasz suko
- Taa jasne muszę kończyć pa
-Pa
Odłożyłam telefon do torebki . Spojrzałam na chłopaków każdy obserwował mój każdy ruch.
- Straszne mam oczy ? - zapytałam
- Straszne - powiedzieli razem
- Masz - powiedział Liam i podał mi swoje okulary przciw słoneczne. Dzięki bogu, po chwili drzwi otwrzyły się i w nich stał mój ojciec z policjantem.
- To jak mogę już iść ? - kiedy kiwneli głowami, wyrwałam ojcu kluczyki, okulary oddałam chłopakowi i wyszłam z budynku. Na siedzenie wrzuciłam torebkę i założyłam swoje okulary przciw słoneczne. Ruszyłam z piskiem opon. Podjechałam pod mieszkanie Lexi. Weszłam na ostatnie piętro i zapukałam do drzwi mieszkania. Po chwili przedemną stałan Mai z grymasem. Przepóściła mnie w drzwiach. Od razu udałam się do sypialni Lexi.
- Siema suko - prywitałam się z nią przytulasem i walnięciem w tył głowy.
-No sorry że cię zostawiliśmy
- Nie o to chodzi.- wyszeptałam - Przyjechał po mnie mój ojciec
- No tak jak zawsze - przerwała mi Mai wchodząca do pokoju.
- I Louis i jego kumple - wyszptałam chowając twarz w dłonie.
- Możesz tu zostać ile chcesz .
-Nie wrócę do domu - powiedziałam - Porzycz mi jakieś ciuchy
Lxi od razu rzuciła się na szafę z której po chwili grzebania wyjęła taki zestaw. Odebrałam go poszłam do łazienki żeby się przebrać. Związałam także włosy i umyłam zęby szczoteczką Lexi. Wyszłam z pomieszczenia odświeżona ale na sobie miałam cały czas okulary.
- Trzymaj - powiedziała i podała mi pudełko z czarnymi szkłami kontaktowymi. Podeszłam do wiszącego lustra w salonie i włożyłam je.
- Dzięki - wyszeptałam i przytuliłam swoje trzy przyjaciółki. - Muszę lecieć, a ciuchy oddam wam przy okazji
- Dobra - powiedziały i odprowadziły mnie do drzwi. Pożegnałyśmy się całusem w policzek i poszłam do swojego samochodu. Swoje ciuchy wrzuciłam na tytlnie siedzenie i pojechałam do domu.
♥♥♥♥♥♥♥
- Siema suko - prywitałam się z nią przytulasem i walnięciem w tył głowy.
-No sorry że cię zostawiliśmy
- Nie o to chodzi.- wyszeptałam - Przyjechał po mnie mój ojciec
- No tak jak zawsze - przerwała mi Mai wchodząca do pokoju.
- I Louis i jego kumple - wyszptałam chowając twarz w dłonie.
- Możesz tu zostać ile chcesz .
-Nie wrócę do domu - powiedziałam - Porzycz mi jakieś ciuchy
Lxi od razu rzuciła się na szafę z której po chwili grzebania wyjęła taki zestaw. Odebrałam go poszłam do łazienki żeby się przebrać. Związałam także włosy i umyłam zęby szczoteczką Lexi. Wyszłam z pomieszczenia odświeżona ale na sobie miałam cały czas okulary.
- Trzymaj - powiedziała i podała mi pudełko z czarnymi szkłami kontaktowymi. Podeszłam do wiszącego lustra w salonie i włożyłam je.
- Dzięki - wyszeptałam i przytuliłam swoje trzy przyjaciółki. - Muszę lecieć, a ciuchy oddam wam przy okazji
- Dobra - powiedziały i odprowadziły mnie do drzwi. Pożegnałyśmy się całusem w policzek i poszłam do swojego samochodu. Swoje ciuchy wrzuciłam na tytlnie siedzenie i pojechałam do domu.
♥♥♥♥♥♥♥