sobota, 9 maja 2015

Rozdział 001

Rozdział 001

Life is too short to worry about the opinion of others

Położyłam się na brzuchu i sięgnęłam ręką pod moje łóżko. Wyjęłam zwykłe czarne pudełko które zostało zrobione z metalu. Otworzyłam je i zobaczyłam biały proszek w foliowych torebeczkach. Szybko zamknęłam je i położyłam skąd wzięłam, po chwili do drzwi dobijał się mój ojciec. 
- Alice śniadanie. - mówiąc to przewróciłam oczami i zeszłam z łóżka nakładając na nogi moje stare ciapy z myszką miki. Na sobie jedynie miałam rozciągniętą koszulkę z nadrukiem jakiejś kapeli. Zeszłam do kuchni w której była moja macocha i krzątała się. Usiadłam przy stole i po chwili przed mną pojawiła się miska z płatkami z uśmiechem zaczęłam jeść. Dopiero teraz zauważyłam jaka byłam głodna. 
- Co robisz  ? -zapytałam odkładając miskę do zlewu. 
- Jutro przyjerzdża Louis z swoimi przyjaciółmi - wypowiedziała uśmiechając się do mnie przyjaźnie co odwzajemniłam. - Mogłabyś jutro nie znikać ? 
- Jutro jest ? 
- Sobota - powiedziała, a ja walnęłam się otwartą ręką w czoło. Na miłość boską dzisiaj urodziny Mai.
- O Boże dzisiaj urodziny Mai więc mnie  nie będzie - mówiąc to wychodziłam z kuchni i szłam do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w taki zestaw. Moje nie poskromione włosy związałam w luźnego koka. Do mojej torebki włożyłam dwie torebki białego proszku. Zbiegłam ze schodów i prawie wpadając na mojego tatę. 
-Zwolnij ! 
- Nie mam czasu 
Pobiegłam do swojego czarnego samochodu. Szybko go odpaliłam i pojechałam na spotkanie z Lexi. Po godzinie drogi zaparkowałam przed wielkim parkiem. Zamknęłam drzwi i ruszyłam w stronę w którą miałam być umówina. Usiadłam na ławce i czekałam z pięć minut aż nie zauważyłam jej w takim ubraniu. Przywitałam ją pocałunkiem w policzek.
- Masz ? - zapytała kiedy usiadła obok mnie, pokiwałam głową i sięgnęłam ręką do torebki. Podołałam jej szybko woreczki z proszkiem, który schowała do swojej torby. Uśmiechnęłam się do niej. 
- To do zoba o 19.30 u Mii - powiedziałam i pożegnałyśmy się. Ruszyłam w stronę powrotną do mojego domu. Zaparkowałam przed nim i weszłam do środka. W domu niebyło nikogo ojciec w pracy , a Lucy pojechała do sklepu wiedziałam o tym ponieważ  napisała mi kartkę, którą zostawiła na blacie w kuchni. Weszłam do łazienki, zrobiłam siku i umyłam ręce.

♥♥♥♥♥♥♥

Ubrałam się ładną spódnicę i zeszłam schodami na dół.  Spojrzałam ostatni raz w lustro stojące w przed pokoju i wyszłam. Skierowałam się do mojego samochodu, na siedzenia położyłam prezent dla mojej przyjaciółk i ruszyłam do niej na impreze urodzinową. Po godzinie drogi stałam pod wielkim klubem w którym Lexi organizowała jej urodziny. Weszłam do środka i odrazu pobiegłam do mojej przyjaciółek.
- Wszystkiego najlepszego, dużo hajsu, dużo przystojniaków i oczywiście żebyś sie ze mną i Lexi nadal przyjaźniła - powiedziałam i podałam jej torbę z prezentem.
- Dzięki Dziwko - powiedziała i przytuliła się do mnie - Idę postawić ją do reszty 
Zostawiła mnie z Lexi z któą zaczęłam rozmawiać. Po chwili podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy drinki.Wypiłam chyba z dwa i poszłam na parkiet potańczyć z ludźmi.Wczuwałam się w rytm muzyki i zaczęłam tańczyć. Czułam na sobie wzrok chłopaków. Nagle poczułam szrpnięcie i zobaczyłam Mię i Lexi. Cały czas chichotały. Miały czerwone co oznaczało że ćpały. Pociągnęły mnie w kąt i podały mi proszek. Zaciągnęłam się dwa razy. Zaczęłam się śmiać razem z nimi. PO trzech godzinach, odpłynęłam. Wiedziałam że przyjechała po nas policja i nas zawinęła. 

♥♥♥♥♥♥♥

Obudziłam się w celi, no tak prawie każda impreza we trzy tak się kończy. Przetarłam twarz ręką i wstałam z łóżka. Podszedł do mojej celi bardzo znany mi policjant.
- Który to już raz  Madness ? Co? -zapytał i uśmiechnął się do mnie.
- Nie wiem nie liczyłam - powiedziłam 
- Zadzwoniłem do twojego ojca 
- Nie! 
-Tak - pokiwał głową i dodał - Zaraz będzie.
- Zajebiscie - wyszeptałam i wyszłam zza krat. Poszłam dobrze znaną mi drogą. Po chwili odebrałam swój telefon,branzoletki inne pierdoły. Usiadłam na krześle i czekałam. Po trzydziestu minutach w drzwiach pojawił się mój ojciec, Louis i jakiś czterech chłopaków. Będzie jazda jak zawsze. Sziedziałam skulona i podtrzymywałam głowę na ręce.
- Alice Madness - usłyszałam srogi głos ojca. Spojrzałam na niego.
- Możemy iść ? - zapytałam z nadziją 
- Ćpałaś ? 
- Może, a może nie. Nie wiem urwał mi się film - wypowiedziałam drapiąc się po głowie. Na potkałam srogi wzrok ojca.- No co ?  Boże poprostu pójdź do policjanta i odbierz moje kluczyki. 
Mówiąc to wskazałam na drzwi naprzeciwko nas. 
- Wiem co robić nie pierwszy raz tu jestem - wypowiedział i zapukał do drzwi. Czułam wzrok pięciu chłopaków, spojrzałam w ich stronę.
- Alice 
- Louis - powiedzieliśmy razem i spojrzeliśy na siebie spod byka.- Co tu robisz ? 
- Przyjechałem z twoim ojcem po ciebie - zatrzymał się na chwilęi spojrzał na swoich kolegów. - To jest moja siostra Alice. - przedstawił mnie 
- Umiem mówić - dogryzłam mu i przywitałam się z nimi.Kiedy przedstawili mi się opadłam na krzesło i przetarłam otwartą dłonią swoją twarz. Zamknęłam je i czekałam na cud żeby mnie przestała boleć głowa. Nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu widniał napis Lexi.  Szybko go odebrałam i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
- Siema 
- Siema ? Ja ci dam siema  jak cię dorwę  - powiedziałam - Jak mogłyście mnie tam zostawić i przez was byłam chyba trzeci raz w tym miesiącu w areszcie. Ja cię zjebie 
- Uj spokojnie - powiedziała i mogłam stwierdzić że przewróciła oczmi.- I tak mnie kochasz suko 
- Taa jasne muszę kończyć pa
-Pa 
Odłożyłam telefon do torebki . Spojrzałam na chłopaków każdy obserwował mój każdy ruch. 
- Straszne mam oczy ? - zapytałam 
- Straszne - powiedzieli razem
- Masz - powiedział Liam i podał mi swoje okulary przciw słoneczne. Dzięki bogu, po chwili drzwi otwrzyły się i w nich stał mój ojciec z policjantem. 
- To jak mogę już iść ? - kiedy kiwneli głowami, wyrwałam ojcu kluczyki, okulary oddałam chłopakowi i wyszłam z budynku. Na siedzenie wrzuciłam torebkę i założyłam swoje okulary przciw słoneczne. Ruszyłam z piskiem opon. Podjechałam pod mieszkanie  Lexi. Weszłam na ostatnie piętro i zapukałam do drzwi mieszkania. Po chwili przedemną stałan Mai z grymasem. Przepóściła mnie w drzwiach. Od razu udałam się do sypialni Lexi.
- Siema suko - prywitałam się z nią przytulasem i walnięciem w tył głowy.
-No sorry że cię zostawiliśmy
- Nie o to chodzi.- wyszeptałam - Przyjechał po mnie mój ojciec
- No tak jak zawsze - przerwała mi Mai wchodząca do pokoju.
- I Louis i jego kumple - wyszptałam chowając twarz w dłonie.
- Możesz tu zostać ile chcesz .
-Nie wrócę do domu - powiedziałam - Porzycz mi jakieś ciuchy
Lxi od razu rzuciła się na szafę z której po chwili grzebania wyjęła taki zestaw. Odebrałam go poszłam do łazienki żeby się przebrać. Związałam także włosy i umyłam zęby szczoteczką Lexi. Wyszłam z pomieszczenia odświeżona ale na sobie miałam cały czas okulary.
- Trzymaj - powiedziała i podała mi pudełko z czarnymi  szkłami kontaktowymi. Podeszłam do wiszącego lustra w salonie i włożyłam je.
- Dzięki - wyszeptałam i przytuliłam swoje trzy przyjaciółki. - Muszę lecieć, a ciuchy  oddam wam przy okazji
- Dobra - powiedziały i odprowadziły mnie do drzwi. Pożegnałyśmy się całusem w policzek i poszłam do swojego samochodu. Swoje ciuchy wrzuciłam na tytlnie siedzenie i pojechałam do domu.
                    
                                                                     ♥♥♥♥♥♥♥



piątek, 8 maja 2015

Prolog



Prolog 


Od czego zacząć ? Może od tego mam na imię Alice Madness. Jestem ''siostrą'' Louisa Tomlinosona Dobra jesteśmy nie zpokrewnieni. Mój tata zakochał się w jego mamie. Czujecie ten sarkazm. ZAKOCHAŁ SIĘ W NIEJ. Ja was błagam, wmawia mi to od trzech dobrych lat. Próbuje wierzyć w coś niemożliwego. Dobra teraz coś o mnie, Mam  osiemnaście lat i dwie przyjaciółki. Mieszkam z moją macochą i ojcem. Mojej matki nie chcę znać. Zostawiła mnie pod opieką ojca kiedy miałam cztery lata. Nienawidzę jej. Pracuje jako barmanka razem z Mią i Lexi (moje przyjaciółki).Mój dzień zaczyna się tak : wstaje, muję się. ubieram nowe ciuchy, idę zjeść obiad bo zawsze zasypiam śniadanie. potem idę się spotkać z moimi przyjaciółkami i próbujemy sobie przypomnieć co działo się w nocy, a na końcu idę do pracy i film mi się urywa.  I tak w dzień w dzień ale może zdarzyć sie tak że budzę się na komisarjacie albo w nie swoim łóżku jest też taka opcja. Oto ja Alice Mandess.